…gdzie sens tego wszystkiego???…

…zaczynam powatpiewac w to co robie…odwiedzam swoich pacjentow, rozmawiam z nimi i czuje sie coraz bardziej zle….jak mozna pomoc komus kto umiera?…przeciez nie mozna powiedziec, ze bedzie lepiej…co mozna powiedziec???…

…w srode bylam u mlodej kobiety, ktora ma w sobie wiecej optymizmu niz ja, to raczej ja bylam jej pacjentka niz ona moja i to ona przekonywala mnie do tego, jak piekne jest zycie i ze nalezy brac je takie jakie nam je ofiarowano i czerpac z tego wszystko co piekne, bo przeciez zawsze cos takiego mozna odkryc…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „…gdzie sens tego wszystkiego???…

  1. MoOnY pisze:

    ludzie, chorzy cierpiący fizycznie umierający przeważnie mają więcej optymizmu niż my…
    widzą świat w barwach tęczy, dostrzegając jedynie jego pozytywy… bo niby czemu martwić się chwilą obecną skoro tak mało zostało przyszłośi?

  2. jutrzenka pisze:

    CARPE DIEM

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *